3.Opowieści z dzieciństwa.
Nie wiem czy tylko ja tak mam, ale moje wspomnienia z dzieciństwa są niejako zniekształcone, Pamiętam coś, zdawałoby się bardzo wyraźnie, a później, ktoś z rodziny o tym opowiada i jest to całkiem inne od tego, co pamiętam ja, Czasem wolę zachować moje wspomnienia, czasem wiem, że moje są wymyślone, a czasem w ogóle ich nie pamiętam, ale mój mózg niejako przyswoił je jako moje wspomnienie, mimo, iż znam określone wydarzenie jedynie z opowieści innych.
Pierwsza z takich historii wspominana jest przez wszystkich z sentymentem, pobłażliwym uśmiechem i radością, jeśli takie połączenie jest możliwe. Mnie osobiście ona nieco zawstydza, ale śmieję się z innym, bo cóż innego mogłabym robić. Jest krótka, właściwie to taki świąteczny epizod, wspominany co roku. Prawie tradycja. Myślę, że będę ją opowiadała moim dzieciom, jeśli będę miała taką sposobność. Rzecz dzieje się w Boże Narodzenie, lub kilka dni po. Jestem mała, na tyle mała, że nie pamiętam tego wydarzenia, pamiętam przedmioty, które wtedy mi towarzyszyły, ale nie momenty.Pewnie dlatego, że chociaż nie wiem jak byśmy tego chcieli, nie możemy zatrzymać czasu, pozostają nam przedmioty, wspomnienia, ale ja jak już mówiłam, nie mam tego wspomnienia. Myślę, że to dobrze, bo byłam wtedy raczej rozgoryczona i zła, jeśli dziecko w ogóle umie rozróżnić te dwa uczucia. Moja mam zaczyna tą opowieść tak.
-A pamiętasz jak chciałaś wyprowadzić się do Ciepłych Krajów?- Obie znamy tą historię, ale obie czerpiemy przyjemność z słuchania jej w kółko. Patrze na nią z uśmiechem i mówię.
-Tak.-Chociaż nie pamiętam, myślę, że ona cieszy się, że mamy takie wspomnienie i możemy się cieszyć razem. Zazwyczaj jest nas więcej, niż tylko my dwie i tata, i moje rodzeństwo, może kuzynowie lub ciotki z wujami.
-Nie pamiętam już, o co chodziło, ale na dworze było już ciemno.- W sumie to była już noc.-Bardzo się zdenerwowała, ale ona zawsze była nerwusem.- Chociaż wiem, że mama tego nie chce, brzmi to jak oskarżenie i tak to odczuwam. Nie chcę psuć nastroju opowieści, ale ona dla mnie już to zrobiła, mówi o mnie w trzeciej osobie, wsuwając do naszej opowieści innych, nie świadków, słuchaczy, obcych.- Była w piżamach, założyła swoje bambosze.- Zawsze miałam sentyment do bamboszy, byłam w nich sumermenką, zapewniały dom, poczucie bezpieczeństwa.- Wzięła torebkę jednorazową, spakowała do niej sukienkę i wyszła.- Cóż już wtedy objawiłam w sobie pewien melodramatyzm.- Obserwowaliśmy ją przez okno, miałam nadzieję, że zaraz wróci, ale ona szła dalej, w końcu ******* po nią wyszedł.- Wolę zachować anonimowość i nie wymyślać bezczeszczących moje wspomnienia imion dla moich rodziców. Tu zawsze patrzy na mnie ze źle ukrytym smutkiem. Wypełnia mnie poczucie winy, że nie jestem taka, jaką chciała, żebym była. Kocham ją i dom, ale Ona nigdy nie wybaczy mi mojej niezależności, potrzeby wolności. Po prostu nie którzy nie rozumieją, że muszę czasem iść bez sensu, przed siebie, żeby złożyć się na nowo. Dla nich tak nie rozwiązuje się problemów. Tata dogania mnie. W sumie wersje są różne, raz biegnie mama raz tata, a innym razem, razem. To nie ważne.
-Gdzie idziesz?- Pyta, tu opowieść ma punkt kulminacyjny, te słowa zawsze brzmią tak sam.
-Patrzy z powagą na mnie i mówi. "Do ciepłych krajów". Musiałem siłą zanieść ją do domu.- Na początku to wywoływało śmiech, teraz tylko uśmiech, wszyscy zerkają na mnie, ja uśmiecham się z nimi.- Tak jej już zostało.- Tu następuje lista moich innych wybryków, już nie z dzieciństwa, a z nastoletniego życia. Jestem zła, bo to ja wtedy odczuwał wstyd, a tak nie powinno być, to oni powinni się wstydzić, że zmusili mnie do ucieczki.
Następne wspomnienie nim nie jest, znaczy się ja to pamiętam, jakby to było wczoraj, ale wydarzenia które teraz opisze prawdopodobnie nigdy nie miały miejsca.
Byłam mała, miałam małe nóżki i bałam się schodzić ze schodów. Skakałam z nich, żeby szybciej stanąć na ziemi, jeśli już tam byłam, nie było problemu. Jak każde dziecko chyba chciałam sprawdzić ile schodków przeskoczę na raz i wiecie co? Moje stopy nie dotknęły ponownie ziemi. Skoczyłam z samego szczytu i przeleciałam nad nimi, poleciałam. Tak naprawdę. Jakby prawa grawitacji nie istniały. Wiem to nie realne, ale ja pamiętam, jak leciałam nad domami i nikt mnie nie widział, leciałam nad domem koleżanek, a one nie zdawały sobie sprawy, że doświadczam czegoś czego one nigdy nie będą mogły. To było niesamowite i ironiczne, bo teraźniejsza ja ma lęk wysokości. Sądzę, że to najlepsze czego doświadczyłam.
Teraz moje wspomnienie, krótkie i bez komentarzy. Kiedy byłam mała bałam się nie zasnąć przed północą. Północ to noc duchów, bałam się, że stanie mi się coś złego. Jeśli jeszcze nie spałam, nie wychylałam głowy znad kołdry, to było zakazane. Nie wiem, kiedy mi przeszło, ale pamiętam autentyczny strach.
To kolejne wspomnienie należy do mojej mamy, jest urocze. Mówiła, że musiała wyłączać telewizor przed dziesiątą, kiedy byłam mała, bo wstawałam i chciałam oglądać kuleczki. Chodziło oczywiście o totolotka. To w jakiś sposób mnie rozczula, jest dobre.
Najgorsze wspomnienie z dzieciństwa jakie mam nie dotyczy nawet mnie, raczej mojej bezsilności, nie wiem, czy jest prawdziwe, czy go nie wyolbrzymiłam. Mam nadzieję, że połowa z tego nigdy nie miała miejsca. Byłam u koleżanki, bawiłyśmy się na rowie, przyszedł do nas jej młodszy, o dwa lata, sąsiad. Jadłyśmy ser, zwykły żółty ser. Trudno mi o tym pisać. Ona go tak upokorzyła, a ja nie zrobiłam nic. NIC. Pamiętam siebie, że tam byłam, ale nic więcej, żadnych moich działań, tylko jego, spytał, czy może się poczęstować. Nie pamiętam dokładnie. Wiem, że go biła, kazała mu błagać? Nie wiem, wiem, że to było podłe. Nigdy nie chciałam robić niczego takiego. Płakał. Nie wiem czy to wszystko prawda, czy po prostu go wyśmiała i kazała spadać, a ja wyolbrzymiam to, bo czułam poczucie winy, że nic nie zrobiłam. Nie chcę o tym myśleć.
To wspomnienie odebrało mi chęć na dalsze wspomnienia. Dzieci potrafią być takie podłe. Dziwi mnie jednak to, że gorszym wspomnieniem dla mnie jest znęcanie się nad kimś niż nade mną, a często mi dokuczano. Nie jestem tak dobrym człowiekiem jakbym chciała być.
About author: Eliz
Cress arugula peanut tigernut wattle seed kombu parsnip. Lotus root mung bean arugula tigernut horseradish endive yarrow gourd. Radicchio cress avocado garlic quandong collard greens.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze: